Ostatnio nie mam na nic czasu, ale postawiłam coś szybko nakreślić, coby nikt nie pomyślał, że opuściłam bloga. W ostatni czwartek była u nas Elka. Tak, tak królowa w swojej własnej osobie. Przez trzy miesiące budowali w moim mieście jakąś rzecz. Jaką? Tego nie wiedziałam, ponieważ wszystko było zabudowane tak, że nawet przez szparki nie było nic widać. Aż tu nagle idę pewnego pięknego dnia do pracy i moim oczom ukazał się wielki byk z brązu, z ...wielkimi jądrami. Coby nie było, tak się zainteresowałam, że zrobiłam zdjęcie i pokazałam w pracy :).
A dzisiaj, chcąc rozruszać cztery litery po obfitym angielskim śniadaniu poszłam na miasto. I co zobaczyłam? Ano dwójkę małych dzieciaczków, które waliły z pięści w jądra biednego byka i próbowały ciągnąc za siusiaczka :).
sobota, 14 lipca 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)
